Rosyjskie „Niet!” wobec raju dżihadu w Idlib, wspieranego przez rząd turecki

W ciągu ostatnich kilku dni rosyjskie siły powietrzne przeprowadziły ponad sto nalotów na infrastrukturę i pozycje terrorystów, wspieranych przez Turcję. 16. września setki protestujących Syryjczyków zgromadziły się w pobliżu tureckich pozycji wojskowych w Wielkim Idlibie, które są otoczone przez armię syryjską, żądając całkowitego wycofania armii tureckiej z Syrii.

Największe protesty miały miejsce w pobliżu tureckich punktów obserwacyjnych w Murak i Alsurman. Oba te stanowiska zostały otoczone przez wojska syryjskie podczas operacji wojskowej przeciwko wspieranym przez Turcję terrorystom Al-Khaidy w południowym Idlibie. Większość protestujących, którzy wzięli udział w wydarzeniu, pochodziła z pobliskich miast i wsi, w tym z Murak, Alsurman i Tell Touqan.

Zgodnie z najlepszymi tradycjami tureckiej demokracji, tureccy żołnierze zaatakowali protestujących Syryjczyków gazem łzawiącym ze stanowisk obserwacyjnych w Murak. Tego samego dnia rząd turecki twierdził, że punkty obserwacyjne stały się celem prowokacji, a nawet indywidualnych ataków, podżeganych przez „reżim Assada”. Według strony tureckiej, siły tureckie skutecznie odparły prowokację.

Tymczasem w Ankarze trwają rosyjsko-tureckie konsultacje wojskowe w sprawie konfliktów w Syrii i Libii. Według rosyjskich mediów państwowych Moskwa zaproponowała tureckiej armii zmniejszenie liczby punktów obserwacyjnych w Wielkim Idlibie, ale propozycja ta została odrzucona. Niemniej jednak rosyjskie media państwowe podały, powołując się na własne źródła, iż Turcja zgodziła się zmniejszyć liczbę żołnierzy rozmieszczonych w Idlibie.

Obecnie Ankara ma w północno-zachodniej Syrii prawie 10 000 żołnierzy i tysiące sztuk sprzętu wojskowego, w tym czołgów bojowych i artylerii. Jeśli doniesienia medialne są prawdziwe, to formalne i szeroko promowane wycofanie kilkunastu tureckich ciężarówek wojskowych z kilkudziesięcioma żołnierzami nie zmieni strategicznie sytuacji.

Ankara wielokrotnie udowadniała, że nie jest zainteresowana prawdziwą walką z terroryzmem w Syrii i faktycznie wykorzystuje ugrupowania terrorystyczne Idlib do promowania własnego programu imperialnego. Imperialną postawę tureckiego rządu można zmienić tylko pod wpływem rosnącej presji okoliczności oraz stałych napomnień przyjacielskich ze strony „strategicznych partnerów” Turcji.

Jedno z takich przypomnień w ciągu ostatnich kilku dni stanowiły zmasowane bombardowania rosyjskie pozycji terrorystów, popieranych przez rząd turecki, niszczące ich infrastrukturę i umocnienia wojskowe. Bombardowania rosyjskiego lotnictwa rozpoczęły się w ostatni weekend i do rana 17. września nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie zostały całkowicie powstrzymane. Chmury ponownie zebrały się nad rajem dżihadu, tworzonym przez rząd Erdogana w północno-zachodniej Syrii.

Andrzej Filus

(Visited 28 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*