Słabych się nie wyzwala, słabych się podbija za zgodą równie silnych (4)

Sytuacja Armii Krajowej w kraju stawała się trudna i polscy decydenci na emigracji musieli zdecydować o stronie, jaką podziemie patriotyczne miało stanowić względem sowieckiej administracji. Posunięcia krajowego dowództwa podziemia w dużej mierze stały w sprzeczności z wytycznymi, płynącymi z Londynu. Premier rządu RP na uchodźstwie, Stanisław Mikołajczyk oraz szef Sztabu Naczelnego Wodza, gen. Stanisław Kopański dopuszczali co prawda ograniczenie działań przeciwko Niemcom, wykluczali jednak konspirowanie się wobec wkraczających Sowietów. 31. grudnia 1944 r. PKWN przekształcił się w Rząd Tymczasowy i natychmiast został uznany przez Związek Radziecki za prawowitego reprezentanta Polski na arenie międzynarodowej, co było poważnym ciosem dla rządu RP na uchodźstwie.

Od stycznia 1945 r. AK znajdowała się w likwidacji, powstała kolejna organizacja zbrojna – „NIE” – mająca walczyć z sowiecką władzą, lecz nie rozwinęła działalności. Brakowało jej struktury, której zadaniem byłoby kierowanie walką. Rósł terror NKWD i UB a rozwiązaniem miały być negocjacje, zaproponowane przez komunistów. W lutym 1945 r. komendant AK gen. Leopold Okulicki i delegat rządu na kraj Jan Stanisław Jankowski przez pośredników otrzymali od marszałka Gieorgija Żukowa zaproszenie na rozmowy. Choć pozostało ono bez odpowiedzi, to na początku marca Sowieci znowu podjęli próbę zorganizowania rozmów. Strona polska naiwnie liczyła, że stanie się równorzędnym partnerem dla tyranii Stalina. 28. i 29. marca 1945 r. szesnastu zaproszonych na rozmowy przywódców polskiego podziemia (AK, RJN i Delegatury Rządu RP na Kraj) zostało aresztowanych i wywiezionych do Moskwy. Komuniści znali tylko negocjacje z pozycji siły!

Wobec tak postawionej sprawy istniejące polskie struktury podziemne, chcące istnieć na niwie demokratycznej, postanowiły działać. 2. września 1945 r. w Warszawie powołano Ruch Oporu bez Wojny i Dywersji – Wolność i Niezawisłość, znany szerzej jako Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość. Zadaniem WiN nie było konkurowanie z istniejącymi partiami – lecz wspieranie wszystkich demokratycznych (niekomunistycznych) stronnictw politycznych w wysiłkach, prowadzących do budowy niezawisłej, demokratycznej Polski. Autorzy koncepcji WiN deklarowali pełne poparcie dla Polskiego Stronnictwa Ludowego – jawnie działającej partii opozycyjnej oraz dla pozostających w konspiracji działaczy PPS-Wolność, Równość, Niepodległość, Stronnictwa Pracy i Stronnictwa Narodowego.

Środowiska skrajnej prawicy postanowiły iść swoją, niezależną drogą. Po fiasku planu Burza w listopadzie 1944 r. liderzy podziemnego Stronnictwa Narodowego uznali, że żołnierzy wywodzących się z podlegających tej partii formacji zbrojnych – Narodowej Organizacji Wojskowej i Narodowych Sił Zbrojnych – umowa scaleniowa z AK już nie obwiązuje i powołali do życia przybudówkę – jak byśmy dziś powiedzieli – skrajnej prawicy: Narodowe Zjednoczenie Wojskowe. Jeśli chodzi o jego cele, to głównym było upatrywanie kolejnego konfliktu światowego między Zachodem i ZSRR. Członkowie formacji narodowych uznawali koncepcję walki z dwoma wrogami: nazizmem i komunizmem.

Rząd RP na uchodźstwie oraz jego agendy w kraju od lipca 1941 r. uznawały ZSRR za sojusznika, a po jednostronnym zerwaniu stosunków międzypaństwowych w 1943 r. za „sojusznika naszych sojuszników”, o tyle SN konsekwentnie uważało za najeźdźców zarówno Niemców, jak i Sowietów. By tego było mało, partyzantka skrajnej prawicy narodowej walczyła również z formacjami lewicowymi, pozostającymi podczas okupacji również w podziemiu zbrojnym – komunistycznej Gwardii Ludowej i Armii Ludowej oraz Polskiej Partii Robotniczej.

W miejscu, gdzie przewagę zdobyły jednostki WiN, panował względny spokój, w miejscu gdzie operowali skrajni narodowcy, ofiarami wzajemnych mordów padły setki Polaków i Ukraińców, Żydów, Białorusinów – głównie osób cywilnych, posądzanych o komunizm lub o nie stosowanie się do zaleceń „leśnych”.

Ideolodzy skrajnej prawicy (Stronnictwa Narodowego) skupiali się na wizji narodu jako wspólnoty o mianowniku historycznym, kulturowym i językowym, odcinając się przy tym od faszystowskiej koncepcji rasowej narodu jako związku krwi, a także od koncepcji wolnościowych, traktujących naród jako polityczną wspólnotę obywateli. W grę wchodziła asymilacja mniejszości rasowych i narodowych. Niemcy – jako sprawcy II wojny światowej i nielojalni obywatele – mieli być zmuszeni do opuszczenia Polski, podobny los przewidywano dla nierokujących nadziei na asymilację nacjonalistów ukraińskich z UPA. Natomiast Żydzi, jako grupa szczególnie zwarta i niechętna asymilacji, mieli w społeczeństwie przyszłej Polski stanowić margines nie większy niż trzyprocentowy. (Cdn.)

Roman Boryczko,

grudzień 2019

 

 

(Visited 13 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*