ŚRODA POPIELCOWA CZY WALENTYNKI?

No to jesteśmy u siebie. Znów mamy problem. Zaczyna się przepychanka: co ważniejsze? Jak pogodzić święto ludzi zakochanych z dniem rozpoczynającym czas zastanowienia się nad sobą, „poprawy swojego istnienia”, spojrzenia w głąb własnego wnętrza i zrobienia porządków w zafajdanej grzechami zliberalizowanego świata duszy…

Miłości nigdy za wiele, ani też nie powinno się dnia wspominającego o świętym „od zakochanych” nazywać pogańskim, z jakim to stwierdzeniem także można się spotkać, niestety. Co prawda to prawda, aczkolwiek robienie z tego pięknego uczucia jarmarcznych widowisk, a w dodatku wkręcanie św. Walentego w to kolorowe, często o sporej dawce erotyzmu widowisko – chyba nie bardzo jest na miejscu. Z pewnością samo połączenie obydwu świąt nie stanowi żadnego zagrożenia i dałoby się ze sobą pogodzić, problem polega na tym, że z laurkami, serduszkami a także bielizną erotyczną, szykowaną tylko na tę okazję, biega cały świat. No, prawie cały.

Niewielu zaś, a z każdym rokiem coraz mniej ludzi pamięta, że jest coś takiego jak sypanie głowy popiołem, co to oznacza, czego dotyczy i jakiemu to ważnemu okresowi w naszym życiu daje początek…

Tegoroczne Walentynki zbiegły się kalendarzowo ze Środą Popielcową i – jak to u nas – zrobiliśmy z tego aferę, albo coś na wzór zawodów sportowych. Rozpoczęła się przepychanka i walka o kibiców. Kto ważniejszy, która z dyscyplin lepiej obsadzona: czy ta z serduszkiem i napisem Love, a może ta od „stempla na czole”… Może to wszystko nie tylko z kalendarza wynika, a dlatego, że w sporcie jakoś nam ostatnio idzie średnio..?

Dwoje bardzo młodych ludzi wychodzi po mszy z kościoła, jeszcze prawie w bramie kościoła obdarowują się tym, co naprędce dla siebie przygotowali, kilka kroków, dyskretny buziak i uśmiech. Młodość ma swoje prawa, miło było popatrzeć na tych dwoje. Da się pogodzić wiele spraw ze sobą, bylebyśmy tylko nie pomylili kolejności, pomyślałem.

Środa Popielcowa to początek Wielkiego Postu, stąd obowiązuje nas wstrzemięźliwość od sutych posiłków, mięsa itp. Zabaw hucznych urządzać także nie wolno, nic jednak nie wiadomo, aby nie wolno było się kochać. Chrześcijaństwo, a wiara katolicka szczególnie, oparta jest przecież na miłości, nadziei i radości. „Popielec” – przekornie, można rzec – tylko nam w tym pomaga, bowiem można jak tych dwoje, wybrać się razem na mszę świętą, stanąć obok siebie, a co!  I nawet w kościele dać sobie buziaka – chociaż, aby się nie narazić na komentarze, lepiej zostawmy tę czynność na późniejszą porę. Po mszy świętej można wybrać się do kina. Szanując ten szczególny dzień unikajmy komedii, czy tematów z gatunku filmów akcji. Odpuśćmy sobie także kebab i jemu podobne smakołyki.

Tak niewiele zostaje nam w dzisiejszym świecie czasu na rozmyślania, zatem niech ów szczególny dzień, który ostatnio wydarzył się 14. lutego 1945 roku, a kolejny będzie miał miejsce dopiero za sześć lat, w roku 2024, będzie dniem wyjątkowym. Z miłością bez grzechu zdrady, dniem, w którym postaramy się uporządkować na czas Wielkiego Postu swoje życie, ale także niech będzie to wieczór pełen ciepła i miłości.

Środa Popielcowa i Walentynki – nie ma problemu, bylebyśmy tylko nie wykraczali poza ramy zwykłej ludzkiej przyzwoitości, a będzie OK.

Foto: Wyroby rękodzielnicze ze zbiorów KGW Żernica. Stowarzyszenie Pilchowiczanie Pilchowiczanom.

 

Tadeusz Puchałka

 

(Visited 12 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*