Ukraińcy nie odrobili swojej lekcji historii i chcą być nazistami (3)

„Polski pan” to osobnik dumny, arogancki, wykorzystujący chłopa ukraińskiego do ostatnich granic i nie traktujący go jak człowieka, mimo że polski pan zawsze podkreślał swoją pobożność i przywiązanie do chrześcijaństwa. W dwudziestoleciu międzywojennym nie było lepiej, we Lwowie nie otworzono wyższej uczelni dla Ukraińców, niszczono metodycznie cerkwie na Ziemi Chełmskiej (i nie tylko), prowadzono kolonizację Wołynia.

Wielu polskich oficerów wojska polskiego z lat 1918-20, ze wstydem opowiadało o tym, jak traktowano Ukraińców (Rusinów): „suche pożary”, rekwizycje i wiele innych szykan, dotykających nie tylko własności, ale też godności osobistej. Ukraińcy nie mają szczęścia do poetów, a ci sami jakby odkrywają przed Polakami właściwe oblicze ukraińskiej duszy! Taras Szewczenko jest ikoną narodową Ukraińców – poetą narodowym. W poemacie Hajdamacy gloryfikuje społeczne bunty. W 1768 r. doszło do wystąpienia ruskiego chłopstwa pańszczyźnianego, hajdamaków i kozaków przybyłych z podległej Imperium Rosyjskiemu – Siczy Zaporowskiej. Było ono skierowane przeciw szlachcie polskiej, ludności żydowskiej, kościołowi unickiemu i rzymskokatolickiemu oraz istniejącemu ładowi społecznemu.  Motorem napędowym rzezi stał się duchowny – ihumen Monasteru Motrenińskiego – Melchizedek Znaczko – Jaworski.

Prowadził on agitację przeciwko kościołowi unickiemu i rzymskokatolickiemu i żądał przywrócenia dominującej na Ukrainie roli religii prawosławnej. Mnisi po nabożeństwach święcili noże, które obecni rozdzielili między siebie, aby – jak dodają historycy – rżnąć wrogów Ukrainy. Źródła podają, że w tej akcji uczestniczyło około 100 kozaków z Siczy Zaporoskiej oraz kilka tysięcy plebsu. W ukraińskich legendach i baśniach ludowych „hajdamacy”, czyli zuchwali rozbójnicy, uznawani byli za obrońców ludzi uciśnionych i biednych. Grabili tych panów, co chłopom krzywdę wyrządzali, bogatym zabierali, a biednym dawali. Bezlitosna rzeź trwała od czerwca do lipca 1768 r. i przejawiała się masowymi morderstwami ludności polskiej i żydowskiej oraz duchownych grecko- i rzymskokatolickich. Szacuje się, że podczas koliszczyzny zostało wymordowanych około 200 000 tys. ludzi, gdzie apogeum była zbrodnia w Humaniu (ukr. Умань), w obwodzie czerkaskim. Ta zbrodnia przeszła do historii pod nazwą „Rzezi Humańskiej”, której przywódcami byli: Maksym Żeleźniak, zaporoski kozak i Iwan Gonta, syn ruskiego chłopa spod Humania.

Taras Szewczenko maluje swoim rodakom czasy świetności Kozaczyzny i zastanawia się nad przyczynami nieszczęść Ukrainy. Jego zdaniem jedną z przyczyn tych nieszczęść jest to, iż księża rzymskokatoliccy zaczęli propagować wiarę katolicką w miejsce prawosławia. Innym przesłaniem poematu jest mowa o przyczynach zniewolenia swojej ojczyzny i wskazanie, iż wrogami Ukrainy są spolonizowani magnaci, kolonizujący ziemie ukraińskie. Hajdamacy (ukr. гайдaмаки), ucieleśniali społeczny protest ukraińskich chłopów przeciwko wyzyskowi panów. W rzeczywistości byli jak zwierzęta, okrutni i źli, czego nie piętnuje! „(…) Jak to Lachów Hajdamacy Wyrżną w Ukrainie, Jak on panem sobie będzie Jeśli nie zaginie. Lachy ohydne, I wieszać, i mordować! Dobrze, dalibóg, dobrze! Przeminął wreszcie. Lach i Żyd. „Ni Lacha, ni Żyda!” — głos zagrzmi kozaczy. „Kary Lachom, kary!” Jak szalony, wiesza, pali. Sieka trupie ciało: Dajcie Lacha, dajcie Żyda! Mało mi ich, mało! Dajcie Lacha, krwi dawajcie, Mięsa z krwią i pianą! Morze krwi… nie dosyć morza…(…)”.

Myślę, że Ukraińcy to na wskroś nieszczęsny naród. Gdyby nie mieli Bandery, to zapewne ich mistrzem i bohaterem byłby Bohdan Chmielnicki, a gloryfikacja dla niego koncentrowałaby się na rzezi Polaków pod Batohem, zwana Katyniem ukraińskim. Bitwa stoczona została w dniach 1. i 2. czerwca 1652 roku. Odziały staropolskie liczyły ledwie 6000 jazdy i 3000 piechoty. W przypadku Tatarów pamiętać trzeba, iż wojska tatarskie oraz kozackie składały się z wojowników i z liczniejszej od nich służby.  Jeśli uwzględni się to wszystko, to liczba 100 tys. nie będzie przesadzona. Polacy ulegli a po bitwie zdarzył się akt niebywały jak na tamtą kulturę: nie brano żadnych łupów, jasyru Tatarów (zdrowy mężczyzna kosztował kilkadziesiąt talarów, czy też od jeńców brano wysoki okup za uwolnienie) – owi dzicy wojowie zdecydowali się oddać Kozakom i najpewniej samemu Chmielnickiemu 5000 jeńców na… zarżnięcie. Dostali za to łapówkę. Głównodowodzący, młody Nuradyn sułtan, miał otrzymać 50 tys. talarów. Do spełnienia tego okropnego dzieła wybrali Kozacy najdzikszych ludzi spomiędzy Tatarów Nohajskich, którzy też uzbrojeni nie tylko w szable, ale i w wszelkie narzędzia mordercze, wystąpili przeciw swym związanym i bezbronnym ofiarom. Coś dziwnego jest w tym narodzie, coś prymitywnego i sadystycznego, iż w momentach wybuchu rewolt, lud ten pozbywa się hamulców moralnych i humanitarnych. 

2. maja 2014 roku w Odessie miało miejsce bestialskie ludobójstwo ludzi, mówiących po rosyjsku, ich jedyną winą było to, że odważyli się bronić prawa, obowiązującego w ich kraju, jak również chcieli żyć zgodnie z dziedzictwem swoich ojców i matek. Dom Związków Zawodowych stał się miejscem śmierci ludzi, którzy się w nim schronili przed bestialskim tłumem, sterowanym przez prowodyrów. Nacjonaliści ukraińscy szukali zwolenników „Antymajdanu” – nie chcieli brać jeńców, chcieli krwi i tą okrutnie wzięli. Bili, gwałcili, potem podpalili benzyną! Dramat w Odessie stał się jednym z głównych czynników, motywujących ludność Donbassu do oporu przeciwko złu, jakie zostało przysłane z Kijowa. Jest to bowiem zbrodnia, o której nie można zapomnieć i której nie można przemilczeć. Ochotnicze bataliony (Ajdar, Azow), nierzadko odwołujących się do najokrutniejszej nazistowskiej symboliki (vide: batalion Dirlewanger) są dowodem na to, iż lud ten ma jakąś zbiorową psychozę okrucieństwa.

Może Ukraińcy to naród ludzi zakompleksionych, którzy niczego nie znaczą, niczego nie znaczyli i znaczyć nigdy nie będą? Dalej uważam, że z kompleksów, z braku elit, z prymitywizmu, z prostactwa, z braku dumy z bycia Ukraińcem, z wiecznego upodlenia tego biednego i mało znaczącego w dziejach Europy ludu, z braku etosu bycia dżentelmenem (tu akurat zaskoczyła mnie Ukrainka, zdziwiona moim zachowaniem, które u ich mężczyzn nie występuje), ze strachu, z niskiej samooceny. Ukraińcy nie potrafią kochać – a żądają, by świat ich ubóstwiał! (Cdn.)

Roman Boryczko,

wrzesień 2020

(Visited 21 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*