Ukraińsko-polska miłość na siłę z decentralizacją naszego kraju w tle… (4)

Końcówka roku 2019 to rozmowy pokojowe ze zbuntowanymi regionami. W Donbassie rozpoczęto wycofanie broni i zapowiedziano wielką wymianę jeńców. W ten sposób powstanie czterokilometrowa „szara strefa”. To dopiero początek. Ukraińska armia deklaruje gotowość wycofania sił na całej linii frontu – to około 420 kilometrów. Pierwszym krokiem do zakończenia wojny jest zawieszenie broni. W dniach 9. – 10. grudnia 2019 w Paryżu odbył się kolejny szczyt w „formacie normandzkim”, w którego trakcie liderzy Rosji, Francji, Niemiec i Ukrainy wypowiedzieli się za dalszym wdrożeniem formuły Steinmeiera. Ta formuła określa mechanizm wprowadzenia ustawy o szczególnym ustroju lokalnego samorządu w niektórych rejonach obwodu donieckiego i Ługańskiego, na zasadzie tymczasowej w dzień wyborów i na zasadzie stałej.

Również strona separatystów stara się opierać o akty prawne. Pod koniec listopada parlament powołanej przez prorosyjskich separatystów Donieckiej Republiki Ludowej uchwalił ustawę o granicy państwowej – ustanawia on granice samozwańczej DRL na terytorium ukraińskiego obwodu donieckiego według stanu z 2014 roku, kiedy wybuchł konflikt w Donbassie. Ukrainie my, Polacy, powinniśmy życzyć jak najlepiej, szczególnie w tym momencie, gdy ich los leżał w gestii szaleńców opętanych wojną a dziś to się zmienia. Należy życzyć wszystkiego najlepszego, żeby ten pokój osiągnęła. Bo to leży w interesie Ukrainy i ludności rosyjskojęzycznej w Donbassie i w interesie Rosji, w interesie Europy. Europa pod przewodnictwem Berlina to rozumie. Co ciekawe – tylko Polska została zostawiona na lodzie ze swoimi koncepcjami.

Polska polityka wschodnia, od lat realizowana przez wszystkie siły polityczne w oparciu o koncepcję ULB Giedroycia – Mieroszewskiego (dostosowywaną do aktualnie panującej rzeczywistości międzynarodowej), miała doprowadzić do osiągnięcia, między innymi, odsunięcia rosyjskich wpływów w regionie a szczególnie jako groźnego sąsiada. W tym celu wspierano w Warszawie i Ukrainę i Białoruś (niestety nie Łukaszenkę i jego nomenklaturę, a jakąś nacjonalistyczną mini-opozycję). Na Ukrainie nie można polegać a dziś okazuje się, że doktryna Giedroycia przy podszeptach niemieckich doprowadziła do całkowitego utracenia rynków rosyjskich i ogromnych strat w Polsce. Polska miała być potęgą w regionie a utraciła wpływ kształtowania realiów rozwiązywania konfliktu na Ukrainie. Były prezydent Petro Poroszenko w oficjalnej wypowiedzi uznał Niemcy za adwokata Ukrainy w Europie, którą to funkcję Warszawa przypisywała zawsze sobie. Ukraina (i Ukraińcy), szczególnie zachodni,  teraz stają się śmiertelnym wrogiem Rosji. To była deklaracja wojny, która Polska również firmowała, wspierając ją finansowo i militarnie w formie dozbrajania i szkoleń wojskowych.

Część Ukrainy wcześniej czy później stanie się częścią (lub bytem zależnym) od Rosji. Dla nas jednak sytuacja idzie ku katastrofie politycznej. Uważam bowiem, że podstawą budowy mocnej pozycji Polski na arenie międzynarodowej jest efektywna gospodarka, otwarta na sąsiadów a nie na politykę oraz dobrze zorganizowane państwo (dysponujące zrównoważoną siłą militarną, uszytą na miarę możliwości). Rok 2019 to ostateczna klęska tak zwanej „partii wojny”. Chodzi o Batkiwszczynę pani Julii Tymoszenko, Blok Petra Poroszenki i o te wszystkie organizacje nacjonalistyczne, odwołujące się do nacjonalizmu ukraińskiego, takie, jak Prawy Sektor, Kongres Nacjonalistów Ukraińskich, partia Swoboda i inne.

Szaleńcy od Poroszenki byli sprawcą tragicznego konfliktu w Donbassie i nie potrafili go rozwiązać w sposób pokojowy. Jeszcze dziś dochodzi do niepokojących głosów, że gdy tylko Ukraina będzie wycofywała się z Donbassu to ruszą tam uzbrojeni faszyści. Andrij Biłeckij, lider batalionu Azow ma gotowych dziesięć tysięcy bojowników. Dla nacjonalistów plan B to budowa muru, oddzielającego okupowane przez prorosyjskich separatystów terytoria na wschodzie Ukrainy od reszty kraju. (Cdn.)

 

Roman Boryczko,

31.12.2019

 

(Visited 8 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*