W nurcie działalności plastycznej i nie tylko (5)

***

Lata dziewięćdziesiąte nie przyniosły mi zbyt wielu sukcesów w zakresie twórczości malarskiej. Spadła w kraju ilość inicjatyw konkursowych. Wprawdzie poszerzył mi się krąg przyjaciół, artystów niemieckich i nie tylko, poznawanych podczas udziału w Tages Voche, uczestniczyłem w plenerach i wystawach, nieraz całkiem ambitnych, tyle, że już bez błogosławieństwa Gerarda, który zbuntowawszy się przeciwko dyrektorowi VHS Peterowi Ballmaierowi, uznał za własnych wrogów ludzi, pozostających z nim w kontakcie. Okoliczności z tym związane przedstawiłem w książce pt. Gerard, tam też odsyłam zainteresowanych.

W każdym razie od r. 1991 Gerard, usytuowawszy się w zamienionej na galerię byłej gazowni w Hünfeld stronił od Kleinsassen i wszystkich, których uznał za zdrajców. Ballmaier, jak i dotychczasowi przyjaciele Gerarda – Jürgena ubolewali z powodu tak radykalnego zachowania się mistrza. Byli dlań pełni uznania, niekiedy nawet uwielbienia, nie rozumieli jednak powodu, jak i ja nie rozumiem do dziś niektórych irracjonalnych jego decyzji. W każdym razie te ówczesne wizyty w Kleinsassen, ale bez kontaktu z nim, bez jego akceptacji i aprobaty, mało mnie cieszyły, choć otaczało mnie tu grono życzliwych i przyjaznych ludzi. Z przykrością też nasłuchałem się cierpkich, bolesnych i – niestety – prawdziwych uwag o nim, o jego  autorytaryzmie,  nietolerancyjności i  frymarczeniu ludzkimi przyjaźniami. Szło zaś głównie o to, że Gerard, obficie korzystający ze środków finansowych landrata Fuldy oraz Ballmaiera (środki państwowe) w całości zużytkowywał na sprowadzanie bliskich sobie artystów i całych zespołów artystycznych z Polski (czuł się w Niemczech ambasadorem polskiej sztuki) i nie pozwalał się namówić na jakiś nawet drobny akces na rzecz środowiskowych artystów niemieckich, skarżących się z tego powodu, Tak, jak w Polsce był niekiedy traktowany jako jednak „nie swój”, bo szwabski – tak tam uchodził niekiedy za Polaka, choć sam zawsze deklarował swój uniwersalizm („Jestem obywatelem świata”).

Osobiście trzy najważniejsze  sukcesy zawdzięczam związkom z Kleinsassen, tzn, Gerardowi i Ballmaierowi: pięciokrotne uczestnictwo w letnich imprezach Tages Voche, dużą (ok. 6o płócien) wystawę w Kleinsassen w r. 1995, uczestnictwo i nagrodę w międzynarodowym plenerze letnim pt. Spannungen w r. 1994.; wreszcie kilkakrotne uczestnictwo w międzynarodowym konkursie akwareli (Noyes Aquarell) w  Kunststation Kleinsassen  w l. 2000-2001. By nie przeoczyć, jeszcze w r. 1989  uczestniczyłem dwiema dużymi i wysoce satysfakcjonującymi mnie pracami (Pobojowisko oraz Ucieczka na wolność) w zorganizowanej w Bremen międzynarodowej wystawie dwusetnej rocznicy Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Równocześnie korzystałem z zaproszeń na wystawy krajowe (Olsztyn – BWA), Lublin – UMCS – Akademickie Centrum Kultury Chatka Żaka (2000), Galeria Biblioteki Miejskiej (1996) czy Gdańsk  – Galeria 5, Galeria na Suchaninie, Biblioteka oraz  Miejska Biblioteka w Radomiu (2000). Były jeszcze wystawy w Muzeum Zamkowym w Pasłęku oraz kilka w Elblągu (Muzeum, Galeria El, Centrum Kultury Światowid, brałem udział w wystawach krajowych, uczestniczyłem do r. 2017 w kolejnych Salonach Elbląskich oraz w dorocznych imprezach aukcyjnych elbląskiego Klubu Rotary – jak i innych doraźnych aukcjach pomocowych. Trwająca przez dłuższy czas posucha na sprzedaż obrazów i nagle tąpnięcia organizmu spowodowały przyśpieszenie decyzji złożenia w darowiźnie Muzeum w Elblągu poważniejszego zrębu moich obrazów.

Tym sposobem w dniu 15. marca 2015 r. ubyło mi 27 obrazów, kompozycji autorskich, w tym szereg najlepszych, zaś z racji owego aktu przekazania, odbył się uroczysty wernisaż przekazywanych prac. Było to dla mnie – co oczywiste – jedno z najwdzięczniejszych i miłych, choć też bolesnych przeżyć, gdyż stanowiło  pożegnanie się ze swą środowiskową rolą artysty czynnego i jeszcze jakoś gadającego o przyszłości. Może też właśnie owo nagłe poczucie pustki, spowodowane jakby „samowyłączeniem” się spośród żyjących, z celebrą i zgodą na  uroczyste, niemal już grobowe funkcjonowanie wśród „minionych”, dźgnęło mnie z nagła do realizacji nowego cyklu prac na podłożu już płóciennym i o nieco mniejszym  formacie. W każdym razie między latami 2015 – 2019 r. wdałem się w kolejne perturbacje malarskie, tworząc cykl  (ok. 30 prac malarskich) o tytule, nawiązującym do tekstu z poezji B. Leśmiana – Nadmiar istnienia. Jedną z istotnych funkcji  serii prac jest coś w rodzaju kolejnej rundy dialogu z twórczością Gerarda, którego orientacji na redukcję i eliminację zawsze przeciwstawiałem znamienne dla człowieka nieuporządkowanego i skazanego na permanentne zdumiewanie się – nurkowanie wśród wielości. Część tych prac prezentowałem raz tylko za dyrekcji J. Denisiuka w salce zakrystialnej Galerii El. W ostatnich latach zabrakło mi obrotności do starań o kolejne wystawy prac Nadmiaru istnienia. Straciłem też kontakt z Galerią El, pomału – wskutek polityki prezydenta Elbląga oraz dyrektora odnośnego departamentu – przekształcającą się z centrum sztuki o randze krajowej, w gminną placówkę kultury. Ponieważ szkoda mi było rozbijania tej kolekcji i ze względu na to, że zauważyłem, iż najlepiej moje prace prezentują się nie w rozproszeniu, ale w masie – i tę serię powierzyłem w grudniu 2019 r. opiece Muzeum w Elblągu. (Cdn.)

 

Ryszard Tomczyk

(Visited 13 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*