Wierni zwyczajom przodków

dsc_0255

Śląsk wierny od wieków zwyczajom przodków, otoczony wieńcem dożynkowych tradycji

I.

Bądź pozdrowiona ziemio rodząca,

Z dobroci Boga świat odradzająca

Tonami zboża, chlebnymi kłosami,

Wstęgami rzeki, wonnymi lasami….

bądź pozdrowiona sadów mrokiem, śpiewem pszczół raju

Zachwyconym wzrokiem pięknością kwiatów,

tęczą na niebie i moim sercem bijącym dla ciebie.

Tak możemy za poetką powtarzając jej słowa, zawołać dziś, gdy świętujemy nasze parafialne dożynki, święto

chleba powszechnego i tych, którzy współtworzą to dobro – tu i teraz – na ziemi.

(Wybrany fragment homilii dożynkowej, której słowa można powtórzyć w parafiach całego świata i wszędzie zabrzmią tak samo, bo chodzi przecież o chleb, znak i symbol życia i istnienia) więcej na duszpasterstwo.org / index.php?id = 98 & id2 = 20

…I TEGO CHLEBA NASZEGO POWSZEDNIEGO BY NIKOMU NIE ZABRAKŁO, SPRAWIEDLIWIE CZAS GO DZIELIĆ, JAK SPRAWIEDLIWIE PRZY STOLE DOWNYMI CZASY BYŁ DZIELONY!

 

 

Zebrane plony dawno już w spichlerzach. Kończy się także czas rolniczego świętowania. Dożynki zwane także „Wyrzynkami”, „Obrzynkami”, „Wieńcem” lub „Wieńcowym”, „Okrężnem”, „Ograbkami”, a na Śląsku znane jako „Żniwne” – hucznie obchodzono od wieków. Pięknie pisze o obyczajach dożynkowych Jan Uryga w publikacji „Rok polski w życiu, w tradycji i obyczajach ludu”.

“[…] W jednym rogu pola kładziono na ozdobnej serwecie chleb, aby „żyto było chlebne” […]. Gospodarz w ten czas pozdrawiał żniwiarzy staropolskim „Szczęść Boże” i częstował trunkiem (jak podaje autor) w symbolicznej ilości.

„Żniwowanie” zawsze rozpoczynano w sobotę, dniu poświęconym Matce Bożej […]”.

Tyle autor, ja zaś pamiętam zwyczaj układania pierwszych kłosów zboża na polu w kształt krzyża. Dziś pewnie nikt już tego nie robi. W dawnych czasach znany był także zwyczaj zanoszenia pierwszego snopka do chaty (dziś jest to nie do pomyślenia – z wielu przyczyn), tam stawiano go pod domowym krzyżem i stał tak do czasu zwiezienia wszystkich płodów do gumna. Miało to chronić gospodarstwo od uderzenia pioruna.

Ze zbiorami płodów rolnych wiąże się wiele legend, berow i bojek, na polach w tym czasie dokuczały rolnikom „Baby”, a na Śląsku „Połednice”, owe złośliwe postacie szczególnie aktywne były w południe. Kiedy zadzwoniły dzwony na Anioł Pański, kośnicy i kobiety, ubierające skoszone zboże, zasiadali na miedzy do modlitwy, w tym też czasie Południce (Połednice) rozpoczynały swoje harce. Zamiatały niewidzialnymi sukniami po ściernisku i rozrzucały świeżo postawiane snopki. Dzieciom w tym czasie nie wolno było chodzić po polu, starsze omy* ostrzegały nas, przed samowolnym oddalaniem się, bo Połednice mogły przewrócić i zaprószyć oczy plewami.

Kiedy już dzwony umilkły a rolnicy zakończyli modlitwę, złośliwe Połednice odchodziły i można było zabrać się do pracy.

W podaniach historycznych doszukać się można zwyczaju, który był popularny na południu kraju. Polegał on na obcinaniu ostatniego kłosa zboża na polu przez młode dziewczyny. Tak uformowany snopek zboża ubierano w strój kobiecy i zanoszono do zagrody gospodarza, u którego odbywały się żniwa.

Doszukując się ciekawostek, związanych z obchodami rolniczego święta, nie sposób nie wspomnieć o Wieńcu (koronie dożynkowej). I w tym przypadku znajdziemy kilka niezwykłości. Zwyczaj ubierania korony – tak w Polsce jak na Śląsku – miał wiele związanych z wiarą katolicką powiązań, dziś o wielu szczegółach już niestety nie pamiętamy. W Pilchowicach, Wilczy czy Stanicy ciągle pamiętają o tradycjach śląskich, głębokoosadzonych w wierze katolickiej. W tegorocznych koronach dożynkowych można tam było zauważyć wiele ważnych dla chrześcijaństwa elementów i symboli. Warto także wspomnieć o kilku szczegółach, jakie trudno spotkać w dzisiejszych dożynkowych wieńcach.

dsc_0364

KORONA DOŻYNKOWA – KOBIETA ŚLĄSKA, KTÓRA DYCKO STOŁA NA SWOIM MIEJSCU, CIEPŁO RODZINNE, WYCHOWANIE RODZINA I ZACHOWANIE RODZINNYCH WARTOŚCI. GÓRNIK, KTÓRY POTRAFI DOCENIĆ WARTOŚĆ CIĘŻKIEJ PRACY. ŚLĄSKIE SYMBOLE NASZEJ TOŻSAMOŚCI, OBYŚMY O NICH NIE ZAPOMNIELI. (DOŻYNKI STANICA 2016)

Do bogato przystrojonego wieńca dożynkowego wplatano gałązki leszczyny, które były symbolem obfitości i błogosławieństwa Bożego. Wiąże się także z tym zwyczajem legenda (powołując się na źródło www.niedziela.pl / artykul / 32021 / nd / Polskie – zwyczaje – żniwne – i – dożynkowe). Miało się zdarzyć, jakoby to leszczyna pomogła Świętej Rodzinie uciekającej przed Herodem, dając schronienie pod swoimi gałęziami Józefowi, Maryi i Dzieciątku.

Poeta Wespazjan Kochowski już w XVII wieku napisał: „Panie! Za to dziękować Ci trzeba, żeś gębie mojej dał dostatek chleba”. Zaś Zygmunt Gloger (1845 – 1910) polski historyk, etnograf, folklorysta, napisał tak: „Kiedy się rolnik ma weselić Bogu dziękować i ziemi błogosławić i ludziom za pomoc dziękować, jeżeli nie wtedy, gdy pod dach swój zgromadził owoce pracy mozolnej i zabiegów całorocznych”. Podobnie jak onegdaj – i dziś wieńce czy korony wnoszone są do kościołów, tam podczas uroczystych nabożeństw są błogosławione a dalej w korowodzie dożynkowym przenoszone w asyście władz i osób duchownych. Kiedyś wędrowały na dwory panów i tam rozpoczynało się od słów pieśni powitalnej wielkie świętowanie: „Otwieraj panie szeroko wrota, niesiem ci wieniec z samego złota. Plon niesiemy plon, w gospodarze dom. Otwórzże nam, nasza wielmożna pani, swe pokoje, pokoje, a położymy ci, wielmożna pani, nasz wianek na stole”.

Dziś Korony dożynkowe wędrują na place targowe, boiska sportowe i stadiony, gdzie stanowią ozdobę dożynkowej zabawy a chleb poświęcony na mszy świętej przekazywany jest tam przez starostów dożynkowych na ręce władz lokalnych, wójtom, burmistrzom, starostom, prezydentom. Warto przy tej okazji wspomnieć o zwyczaju który dziś odszedł już całkowicie w zapomnienie.

Kiedy to nasze babcie, a jeszcze i nasze mamy, wracały z piekarni, ze świeżym, pachnącym bochenkiem chleba, zanim została odkrojona pierwsza kromka, znaczyły chleb znakiem krzyża. Kiedy zaś chleb został pokrojony, okruchy pozostające na stole zgarniano dłonią, nie ścierką, do drugiej otwartej dłoni. Tak zgarnięte resztki bożego daru gospodyni spożywała, nigdy nie wyrzucała do kuchennego kosza na śmieci. (cdn).

 

Zdjęcia i tekst:

Tadeusz Puchałka

 

 

 

(Visited 15 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*