Wiódł ślepy kulawego – dobrze im się działo…

hqdefaultPrezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o zasadach pobytu oraz przemieszczania się wojsk obcych na terytorium Polski. Ustawę tę od wielu dni żywo komentowano w Sieci, również polscy narodowcy mają względem niej – mówiąc delikatnie – mieszane uczucia. Ci bardziej radykalni w swoich osądach zarzucają obecnej ekipie panującej (PiS) Targowicę – zdradę narodową, czyli podejmowania szeregu kroków, pozbawionych polskiej racji stanu. Nowa ustawa zakłada m.in. możliwość nadania siłom obcych państw takich samych uprawnień jak te, które przysługują polskiej armii, jak również danie owym siłom prawa do używania broni lekkiej, jak i ciężkiej, wedle planów wojsk zaproszonych bez konsultacji z zapraszającymi. Mówiąc obrazowo na terytorium Polski może odgrywać się teatr wojenny a Polacy zostają sprowadzeni przez globalnych dowódców „sił dobra” do roli biernych widzów (bezwolnych tubylców) lub tych, którzy wcieleni zostaną do jakiejkolwiek zaproszonej armii w roli rekrutów i mięsa armatniego. Decyzje o takim radykalnym kroku, jak zaproszenie na polskie terytorium obcych wojsk w imię wojny czy walki o pokój”, będzie podejmował jednoosobowo prezydent na wniosek szefa MON, bez konsultacji z Sejmem. Prezydent sam dał dziś sobie prawo do posłania całego pokolenia polskiej młodzieży na wojenną zgubę. Czy to dobra droga i czy przybliża nas ona do tego, że czujemy się – my Polacy, bezpieczniejsi?Sejm poprzedniej kadencji stworzył prawo, zwane ustawą 1066, którego intencja nie a173jest do końca znana. Nowe zapisy legalizują tak zwaną „bratnią pomoc”, czyli zbrojną interwencję obcych wojsk na terytorium naszego kraju w razie „zagrożenia demokracji”, czy innych wyimaginowanych powodów. PiS swoim zatroskanym wyborcom obiecywał anulowanie ustawy 1066 a gdy doszedł do władzy, tylko ją dodatkowo okopał w solidne totalitarne fundamenty. Polską prawicę konserwatywną ogarnął rusofobiczny obłęd. To retoryka, cofająca cały region do ciemnych czasów „zimnej wojny” i fobii III wojny światowej, zakończonej atomowymi grzybami i milionami ofiar i jednym zwycięzcą – Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej. Tylko dlaczego Polska, doświadczona ofiarami, złożonymi z milionów istnień własnego narodu oraz późniejszym widmem narzuconej ideologii komunistycznej, dziś biorąc amerykańskie podszepty za dobrą monetę szuka wroga na siłę, wroga – dodać trzeba dużo silniejszego i dysponującego bronią atomową. Jakim kosztem? Czy dziś ogłupiali Polacy w ogóle rozumieją powagę sytuacji?

ukraina-niebezpieczna-gra-kaczyc584skiegoMożna też obrać inny punkt widzenia, zbliżony pewnie do wyznawców ojca Rydzyka, fanów Jarosława Kaczyńskiego z Klubów Gazety Polskiej. Oni wszystkich Rosjan bez zastanowienia wrzucają do jednego worka, podpisanego ZSRR i Józef Stalin. Ich złość i wściekłość nie zna granic. Nawet widmo kolejnego pana w postaci wojsk USA, zatracenia suwerenności na rzecz Unii Europejskiej, zadłużenia nie do spłaty u lichwiarzy z MFW i Banku Światowego – nie robią na nich wrażenia.

Wobec pełzającego konfliktu na wschodzie Ukrainy, przyjmują ton triumfu i ekstazy. Bredzą coś o realizacji koncepcji Giedroycia. Gdyby udało doprowadzić się do integracji polityczno-gospodarczej Litwy, Ukrainy, Polski – blok ten byłby lokalną przeciwwagą dla rosyjskiej dominacji. Inni idą w tym szaleństwie dalej, widząc jedno państwo Polskę i Ukrainę. Środowiska PiS-owskie oraz wielki przyjaciel Ukrainy, redaktor naczelny Gazety PolskiejkoreaTomasz Sakiewicz już tą koncepcję realizują. Kilka dni temu w ukraińskim mieście Hadziacz (region połtawski) odbyła się konferencja na szczeblu rządowym na rzecz stworzenia Międzynarodowego Stowarzyszenia Konfederacji Bałtycko-Czarnomorskiej. Brali w niej udział przedstawiciele Ukrainy i Polski, a także Litwy. Uczestnicy konferencji wspólnie zgadzali się, że konieczna jest współpraca naszych narodów we wszelkich możliwych dziedzinach. Nie tylko w blokowaniu imperialnej polityki Federacji Rosyjskiej, ale także we wspólnych projektach obronnych, gospodarczych, społecznych i politycznych. Publicyści z Gazety Polskiej są zachwyceni Hadziaczem. Z obserwacji przebiegu konferencji wynika, że wszędzie zobaczyć można flagi Polski, Litwy oraz Ukrainy, a na telebimach pokazywane są spoty zwyciężczyni tegorocznego Konkursu Piosenki Eurowizji. Prezentowane są również mapy I 146373515712663180681Rzeczypospolitej z podziałem na Koronę, Litwę i Ruś. Uczestnicy konferencji poruszają kluczowe problemy,  z jakimi borykają się państwa Europy, ale równocześnie atmosfera jest bardzo podniosła. Słychać pieśni patriotyczne, wykonywane po polsku i ukraińsku. „Wolni z Wolnymi, Równi z Równymi, Szlachetni ze Szlachetnymi”. To jest bardzo przykre, szczególnie, gdy bez refleksji na szczeblu państwowym próbuje się na siłę odnawiać zamierzchłe historyczne sojusze, nie patrząc na historię najnowszą. Wołyń 1943 i eksterminacja – ludobójstwo polskiej ludności cywilnej przez ogłupiały ukraiński fanatyzm narodowy – nigdy nie zostały potępione, a właściwie dzieje się coś odwrotnego. Dziś Stepan Bandera to bohater narodowy a Ukraińska Powstańcza Armia z bandytów urosła do miana niebiańskich bohaterów. Tak traktuje się te trudne sprawy – bez refleksji i przebaczenia. Ukraina jest dziś państwem, które faktycznie istnieje teoretycznie, błagając MFW na kolanach o jałmużnę i ostatnią kroplówkę dla umierającego trupa. Nieliczni oligarchowie sponsorują swoje armie, realizujące na Ukrainie ich interesy w łupieniu dóbr narodowych. Jednocześnie zajmują się przemytem i bandycką prywatyzacją Front-polskipozostałego majątku gospodarczego, sprowadzając na naród ukraiński nędzę i fundując wojnę domową ze swoimi braćmi ze wschodu. Lech Kaczyński choć w kraju krytykowany, w Tibilisi w roku 2008 stał w jednym szeregu z innymi prezydentami: Polski, Ukrainy, Estonii, Łotwy i Litwy. Wiele osób uważa do dzisiaj, że to właśnie inicjatywa tych osób zatrzymała poważny rozlew krwi w Gruzji po rosyjskiej odpowiedzi na militarny atak wojsk gruzińskich.  Plany USA, polegające na „kąsaniu” swojego wroga, mogły wkroczyć w fazę otwartego konfliktu nuklearnego, więc wysłano misję ostatniej szansy… Padły tam z ust Lecha Kaczyńskiego znamienne słowa, które dziś możemy odczytać we właściwy sposób.

Gdy zainicjowałem ten przyjazd niektórzy sądzili, że prezydenci będą się obawiać. Nikt się nie obawiał. Wszyscy przyjechali, bo Środkowa Europa ma odważnych przywódców. I chciałbym to powiedzieć nie tylko Wam, chciałbym to powiedzieć również tym z naszej wspólnej Unii Europejskiej, że Europa Środkowa, Gruzja, że cały nasz region będzie się liczył, że jesteśmy podmiotem. I my też wiemy świetnie, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę!

Myśleliśmy wtedy, że chodzi o ekspansywną politykę Rosji a historia pokazała, że to przemówienie stało się proroctwem następujących po sobie wydarzeń. Wydarzeń planowanych w Białym Domu, mających na celu zdestabilizowanie Europy i rozegrania konfliktu z Rosją rękami swoich sojuszników, podczas gdy sami zainteresowani pozostaną w białych rękawiczkach. Zdestabilizowano Gruzję, zniszczono Ukrainę czas na… Polskę!

Miejmy tego świadomość!

We Wrocławiu już wybuchła bomba domowej roboty, a to już krok od mobilizacji w poszukiwaniu sowieckich agentów…

Roman Boryczko,

maj 2016

(Visited 8 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*