Wychowanie?

My, rodzice dzieci ery świata pełnego pokus, składamy broń… Nas, rodziców dzieci, przyszłych kwiatów tej ziemi, żyznej i pięknej, zbywa się obietnicami i kolorowymi paciorkami, zabierając nam czas do wychowania – niszczycie nas samych i nasze pociechy! My, rodzice, pomni słów przodków o nieustającej budowie, sile i trudzie, dziś ludzi wyzutych i wypaczonych a dzierżących stery tego okrętu – mamy dość, nie chcemy dalej wiosłować dla tej idei! Na co komu sadzenie młodnika, z którego za lata wyrosną soczyste jabłonie, skoro ich żywotność zniszczą opryski, pokarmu, które jakimś cudem wydadzą nikt nie doceni, większość wyrzucając za osiedlowym dyskontem a i stwórcę tej rzeczy raczej wyśmieją, aniżeli oddadzą mu pokłony. Dziś, według mniemania ludzkiego robactwa, wszystko dzieje się samo

Wychowanie młodzieży nigdy nie było łatwe, a dzisiaj wydaje się – dzięki elektronice wspomagającej – coraz łatwiejsze; dlatego niemało rodziców i nauczycieli odczuwa pokusę odstąpienia od swego zadania i nie są już w stanie nawet zrozumieć, na czym naprawdę polega powierzona im misja. W gruncie rzeczy rodzice dostali szereg narzędzi, jakie ich misję rodzicielską wyręczają. Również europejskie agendy, mające chronić rodzinę, świetnie dopasowały się do ideologii hodowli człowieka. Młodemu narybkowi wpaja się do głów, że rodziców można pozwać za zbytnią troskę i dyscyplinę. Rodziców można też wymienić, jest to łatwe, jeden telefon, służby policyjne na sygnale, szybka rozprawa i nudne, bogobojne truchła system zamieni na wesołą parę homo, czy jak w Szwecji, gdzie pedofilowi wyrokiem sądu dano do adopcji dziesięciolatka! Ogrom i natłok podprogowego bełkotu, hałas i ścisk, jaki panuje dziś w ludzkich głowach powodują, iż w związku z tym trudno jest zaproponować nowym pokoleniom coś wartościowego i pewnego, jak reguły zachowania i cele, którym warto poświęcić życie. Dzisiejszy czas „tu i teraz” pokazuje, jak czerpać garściami ze wszystkich pokus bez konsekwencji, bez społecznych norm, nakazów, ostracyzmu i wstydu. To, co stworzyli dzisiejsi kowale postępu, w warstwie kulturowej zachowali dla siebie, zostając pospólstwu najdotkliwszą nędzę kulturową i moralną młodego pokolenia.

Nie ma czasu na wychowanie…

Nikt nie ma ochoty się tego podejmować!

Dobro, prawda, kształtowanie prawego, myślącego człowieka jest korporacyjną zbrodnią! Nikt nie zapobiega kiełkowaniu się zła, dlatego wyrasta w sercach młodego pokolenia drzewo nienawiści i pychy. Cyceron mawiał „Ażeby młodzi byli jak dobrze wyciosane kamienie, które trzymają się same bez cementu (…)”. Ta mądrość tyczyła się ram, reguł i przywiązania. Ów mędrzec nie przewidział, że ludzkość zapragnie być obywatelami świata, czyli niczego!

System pragnie wyprodukować ludzkie roboty, żyjące krotko, nie wymagające wielu nakładów społecznych, rodzące się pracujące i znikające tak cicho, jak cicho powstały. Kiedyś rozwój cywilizacji oznaczał zasadzenie dębu czy sekwoi na setki lat, dziś, gdzie ludzkie życie nie znaczy niczego a jego odebranie jest dziecinną igraszką naciśnięcia czerwonego przycisku lub uwolnienia śmiercionośnego wkładu szklanej laboratoryjnej fiolki – potrzebujemy jedynie dyni, której do kresu istnienia potrzebne są dwa miesiące…

Mam pociechę w wieku wczesnych klas szkoły podstawowej. Obserwuję nieudolność ciała pedagogicznego, które jak modelina dopasowało się do kolejnych odgórnych ustaleń polskiej antyedukacji. Po najniższej linii oporu, bez dyscypliny, logiki i przeświadczenia, iż to, co damy tym dzieciom teraz – zostanie w nich na całe życie! Ostatnimi czasy dzieci pojechały na całodzienną wycieczkę do jednego z piękniejszych miast w Polsce. Nauczyciel surowo egzekwował przepisy unijne, dotyczące konsumpcji w autokarze. Nie ma picia, nie ma jedzenia. Podczas przerwy oczywiście zapomniał przypilnować, by dzieci coś zjadły, czy załatwiły potrzeby fizjologiczne, nie zgubiły odzieży i samych siebie. W autokarze zabroniono grać na urządzeniach przenośnych. Dzieci są szczere! Odpowiedziały wychowawcy, że nie są w stanie wytrzymać podróży dwustukilometrowej, gdy za oknem krajobrazy przeciętnej polskiej autostrady. Dzieci nie umieją rozmawiać ze sobą, nie umieją i nie mają ochoty śpiewać piosenek, są uzależnione od gier video i filmów na you tubie! Wychowawca, dostosowując się do trendu beznadziei, nie pokusił się nawet o zainteresowanie pociech historią celu wycieczki, opowieścią, gawędą…

Wycieczka nie miała przewidzianego obiadu czy innego gorącego posiłku. Było tyle atrakcji, że nie starczyło czasu! Pieniądze, które dostały dzieci, miast być spożytkowane pod okiem nauczyciela na pamiątki tematyczne, trafiły w ręce handlarzy śmierdzącym chłamem, sprowadzanym z Chin. Nie minęła chwila a wiele dzieci maszerowało odzianych w średniowieczne hełmy, hełmy z epoki obu wojen światowych i stroje rodem z Star Treka i Gwiezdnych wojen. Wydały wszystko tak, iż nie miały już środków na najtańszego loda, czy słodką bułkę…

Podsumowanie wycieczki rodzice uzyskali na specjalnym zebraniu jej poświęconym. Wychowawca stwierdził, że jest rozczarowany, iż dzieci nie pilnowane zachowują się po dziecinnemu! On sam przez to miał popsutą wycieczkę, ból głowy i masę wstydu!

Drodzy Czytelnicy – już na koniec. Czy wychowanie jest procesem jak nurt rzeki – czyli samo przypływa i odpływa, czy jednak trzeba w nie włożyć ogrom pracy, charyzmy, chęci i trudu? Kto w sytuacji tej wycieczki zachował się jak dziecko? Uczniowie, czy może jednak dorosły ignorant, któremu i tak zapłacą za tę pracę, wykonywaną ze smutkiem i w poczuciu zbyt małego wynagrodzenia?

Roman Boryczko,

maj 2018

(Visited 14 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*