ZACHŁYŚNIĘCI OBCOŚCIĄ – MOIM ZDANIEM…

0000001-130… i nie tylko zresztą moim – warto dziś pewnym sprawom poświęcić odrobinę wolnego czasu.

 

W wielu publikowanych materiałach proponuje się ostatnio czytelnikom, a także internautom,  temat związany z małżonką Prezydenta RP. Wiele głosów wypowiada się negatywnie o tego rodzaju praktykach, stosowanych w mediach – plotkarstwo bowiem do niedawna uważane było za coś uwłaczającego naszej godności, nie wypadało mówić o kimś. Taka forma oceny nigdy nie była w Polsce dobrze przyjmowana i Bogu za to dzięki. Od jakiegoś czasu, zachłyśnięci obcą kulturą zaczytujemy się tandetą, tak więc plotka i u nas stała się dobrze sprzedajnym towarem. Rozsądni ludzie nie rozumieją, dlaczego Pierwsza Dama miałaby od rana do wieczora przesiadywać w mediach lub też stać bezustannie u boku swojego męża, Prezydenta. Kobieta niekoniecznie musi być wziętym politykiem, a życie prywatne osób publicznych – nawet głów państwa – nie powinno tak naprawdę nikogo obchodzić.

Zapatrzeni w siebie, żądni sensacji, atakujemy głowę państwa. Pani Prezydentowo, gdzie pani jest, co się z panią dzieje..? Na litość Boską, co nas to obchodzi? Kiedy tak wczytujemy się w teksty plotkarskich tabloidów, czy też wielu innych środków masowego przekazu, mamy wrażenie, że zupełnie zatraciliśmy poczucie zwykłej, ludzkiej uczciwości. Niczym przysłowiowe przekupki na targowisku, przekrzykujemy się i zachwalamy swoje nic nie warte towary. Rozmieniamy przy tym demokrację i godność ludzką na drobne… Czy naprawdę wszystko nam wolno?

Miast plotkować – pomóżmy sobie 

Opozycja, miast wytykać błędy rządzącym – wszak jesteśmy tylko ludźmi i ten tylko się nie myli, kto niczego nie robi – walczy, używając przy tym najróżniejszych, brutalnych niejednokrotnie argumentów. Zadajmy sami sobie pytanie: czy tak ma wyglądać droga do budowania naszego wspólnego domu? Jak długo jeszcze ugrupowania, które w myśl demokratycznych zasad powinny stanowić źródło doradcze jako opozycja, występować będą z pozycji wroga, nie mogąc pogodzić się z przegraną, która przecież nie jest klęską a dalszą pracą, tym razem w opozycji, na rzecz prowadzenia polityki, idącej ku wzbogacaniu naszego potencjału nie tylko gospodarczego.

Wszędzie spotykamy się z opinią, jakoby jeszcze nigdy polski naród nie był tak podzielony i skłócony ze sobą jak dziś. Śledząc żałosne, obrastające w znamiona polskiego dramatu sytuacje, niekończące się demonstracje, śledząc poczynania tychże ugrupowań, mamy jasną odpowiedź, kto nas dzieli a kto próbuje to wszystko zebrać do kupy. Można by było użyć tu prostego zdania: „Nie dajmy się zwariować”. Rzecz w tym – jak się wydaje – iż Polska, a co za tym idzie Polacy, mają swoje problemy. Łączenie ich w całość z problemami Europy, nie zawsze skutkuje korzyścią dla obydwu stron. Jako Polacy mamy swoją kulturę, której nie narzucamy innym, dlaczego więc ciągle próbuje się narzucać nam prawa i kulturę obcą, nie pytając nas o zdanie? Kiedy się sprzeciwiamy, do czego mamy prawo, możni tego świata obrażają się i grożą nam sankcjami – albo będziesz bawił się tak, jak my ci powiemy, albo wynocha z piaskownicy! Tyle, że nie chodzi w tym wypadku o lepienie babeczek z piasku a o sprawy całkiem poważne. Jako Polacy mamy także swoje interesy, o jakie mamy prawo i obowiązek dbać.

Do niedawna mieliśmy wrażenie, iż oczywiście dbamy, lecz raczej o to, by to naszym sąsiadom działo się lepiej, niestety naszym kosztem. Wspomniał o tym niedawno wiceminister Tobiszowski, informując społeczeństwo, z jaką to spuścizną po odchodzącym rządzie przyszło nam się dziś mierzyć. Nie wypowiadał się jednakże z pozycji wroga, a raczej informował, że prace nad wyjściem z tego przerażającego kryzysu trwają. Wymaga to jednak wielkiego zrozumienia tak ze strony górników, jak całego społeczeństwa. Jak należy przypuszczać, rząd spodziewa się także współpracy ze strony opozycji. Warto przy tej okazji wspomnieć o zakończonych przed kilkoma dniami niezwykle ważnych rozmowach, które toczyły się w atmosferze powagi i wzajemnego zrozumienia, rozmowach pomiędzy związkowcami, władzami Kompanii Węglowej a stroną rządową, reprezentowaną między innymi przez wiceministra Grzegorza Tobiszowskiego.

DSC_0950
O TEN UŚMIECH WARTO WALCZYĆ

W trudnej, trwającej kilkanaście godzin dyskusji, poruszono między innymi temat średniego miesięcznego wynagrodzenia górników a także przyszłości mającej powstać w maju Polskiej Grupy Górniczej, jak możemy przeczytać na stronie internetowej biura prasowego Radia Katowice (www.radio.katowice.pl / zobacz, 18672, Minister – Tobiszowski – po – spotkaniu – z – gornikami). Strony ustaliły projekt porozumienia – lecz nie został on podpisany. Konieczna jest zgoda załóg górniczych […]. W tym tygodniu na terenie kopalń mają odbyć się masówki, gdzie załogi zostaną poinformowane o całości projektu. Już wiadomo, iż rozmowy z górnikami nie będą łatwe, jednym z punktów ma być zawieszenie czternastej pensji.

Wszystkich czeka trudny okres, widać jednak troskę strony rządowej o to, by nie zaprzepaścić kolejnej szansy uratowania jednej z gałęzi polskiego przemysłu ciężkiego. Warto podkreślić, że poseł na Sejm VIII Kadencji KWW Kukiz ’15, pan Krzysztof Sitarski w swojej wypowiedzi przed kamerami poparł plan ratowania polskiego górnictwa. Należy przypomnieć, iż jest to człowiek, problemy górnictwa znający „od kuchni”, wiele lat bowiem przepracował pod ziemią. Górnictwo jest mu bliskie nie tylko z pozycji sal wykładowych, ale przede wszystkim z przysłowiowej „pierwszej linii frontu”. Mamy komu zaufać; nie jest o to łatwo, bo przecież trudno zliczyć, ile razy zaufanie Polaków zostało wystawione na próbę, teraz jednak wyboru raczej nie mamy, za to – jak się wydaje – mamy ludzi, gotowych bronić naszego wspólnego interesu, którym jest Polska. (www.parlamentarny.pl /sejm – poslowie / okw – 30 – rybnik, 31 / kww – kukuz – 15, 10 / Krzysztof ) (www.dziennikzachodni.pl / artykul / 9033116, krzysztof – sitarski – parlamentarzyści).

Mącenie wody w czystym jeziorze, komu to potrzebne, czyżby kolejny temat zastępczy, czy też kolejna łatwo sprzedajna plota? – a może diabeł jak zwykle jest ukryty i tkwi w szczegółach, o jakich nie mamy pojęcia?

Nagonka na kościół, a wiarę katolicką w szczególności, powinna się skończyć. Wszak powtarzanie tego samego odcinka serialu znudzić może każdego, tym bardziej w chwili kulturowej ekspansji islamu. Ku przestrodze organizatorom tego rodzaju i podobnych mitingów należałoby poradzić daleko idącą wstrzemięźliwość w czynieniu dalszego zła. Jak uczy nas życie a i słowa proroków, ewangelistów, których to słów państwo owi z pewnością nie znają, może spowodować, że ciężka praca na rzecz wykpienia potęgi wiary, może zostać zniweczona przez… nich samych. Nie trzeba być przesadnie wierzącym, byle byśmy tylko potrafili spojrzeć jasno prawdzie w oczy, a z pewnością odpowiedź na to kto i dlaczego dzieli nasz naród, ukaże się sama. Co zatem należałoby zrobić, aby wreszcie zapanował względny spokój, ład i porządek?… Ano na samym początku zadbać nam trzeba o nasz wspólny interes, jakim są Polska i Polacy.

images

Zauważyć też trzeba, iż wrogie Kościołowi (w podtekstach – każdej religii, poza… islamem) teksty i opracowania piszą ludzie, co z wiarą mieli ostatnio styczność na ich własnym chrzcie świętym lub też w najlepszym razie – przystępując do I komunii. O chrześcijaństwie mają tyle wiedzy, co ja o gwiazdach, dlatego też o ruchach ciał niebieskich wypowiadał się nie będę, a zwolennikom wolnej miłości i dziwnej tolerancji – która bardziej dzieli niż łączy – doradzam odwiedziny w kościele. Może zauważą, że nie namawia się tam do nienawiści wobec gejów, lesbijek i innych grup, a co najwyżej usłyszeć tam można modlitwy w ich intencji.

Przykład z życia wzięty 

„Krewki użytkownik kilkunastoletniej bryki, podenerwowany z jakiegoś powodu, wyskakuje na czerwonym świetle ze swojej karocy, podbiega do równie krewkiego kierowcy, którego karoca stoi tuż za nim i z powodu użycia przez niego sygnału dźwiękowego, jaki to sygnał uraził męskie ambicje pierwszego z rycerzy polskich dróg, wali gościa w facjatę, przez otwartą szybę, po czym wsiada do swojej bryki i jakby nigdy nic – odjeżdża. Obydwaj osobnicy spotykają się w kościele. Po wyjściu z tejże oazy spokoju i duchowej równowagi obydwaj przepraszają się i podają sobie ręce”.

Żaden to cud, a tylko chwila zastanowienia się nad sobą. Często wystarczy homilia podczas mszy, pozwalająca na powrót do normalności. Może jest coś jeszcze, ale czy to akurat teraz takie ważne? Zauważmy, że chrześcijaństwo to wiara uśmiechu, radości i nadziei. Nikt nam niczego nie nakazuje a tylko składa propozycję: możesz iść moją drogą, choć nie musi tak być, masz przecież wolną wolę… Dlaczego w takim razie tak wielu zależy dziś na ubezwłasnowolnieniu polskiego narodu? To po to przecież nakazują mu dążenie ku laickiemu, pustemu etycznie, myśleniu.

Można w życiu dokonać wyboru pomiędzy „ideologią” życia, radości, dobroci, godności ludzkiej i nadziei – a ideologią śmierci. A tak trochę z przekąsem i odrobiną sarkazmu: lepiej mieć w sobie wiarę i mieć nadzieję, aniżeli być przekonanym, że z chwilą gdy spadnie na nas ostatnia łopata ziemi czy piasku, już za chwilę dobiorą się do nas robale i koniec… Ja tam wolę tę pierwszą wersję. Jest jeszcze jedno, co pozwala nam na uzyskanie utraconej często równowagi – zawsze jest czas na powrót… Zostaniesz przyjęty, niczym „syn marnotrawny”, podstawą tego jest tylko okazanie skruchy i pokory. Wiem, bo sam jako słaba istota ludzka doświadczam owego zjawiska nieomal na co dzień. Upadam, podnoszę się, a kiedy przychodzi chwila zwątpienia, uciekam się do modlitwy, rozmawiam wtedy z tym, który za każdym razem znajduje dla mnie czas, bo jest we mnie i czeka tylko na moje zaproszenie. Tedy znów jesteśmy razem, do następnego spotkania ze złem tego świata, jakie na początku pojedynku wygrywa… Lecz walka trwa a dzięki wierze nigdy nie zostałem jeszcze odliczony do 10 – bo mam do kogo wracać.

Oto kilka przykładów, które nas dzielą. Kto za tym stoi, należałoby zapytać. Ktoś napędza machinę nienawiści w narodzie – po co i w jakim celu? I jak długo pozwolimy sobą manipulować. Rozwiązanie wydaje się być bardzo proste. ,,MOIM ZDANIEM” – (jako było na początku), zacznijmy wszyscy pracować we własnym interesie. Aby tak się stało, należy zaprzestać protestowania a wziąć się nam wszystkim do roboty i sprzątania, bo okropny w naszym mieszkaniu nieporządek.

Tadeusz Puchałka

Fot.: KUIK.DOMENOMANIA.PL WWW.GOOGLE.PL oraz Izba Tradycji Górniczej KWK Knurów Szczygłowice

(Visited 5 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*