Zagubiony w polskim burdelu (2)

Strajk Kobiet to nic innego, jak uliczne, gorszące  przedstawienie

Dziś pod rękę z resortową Żydówką – bizneswoman, natchnioną lesbijką, Panią Lempart, gejami, wulgarnymi femi-nazistkami, postkomunistycznym betonem i ich dziećmi – robią rewolucję, która nawet obecnej władzy jest na rękę!

Obecnie nas miłujący rząd Prawa i Sprawiedliwości boi się jak ognia walki ze środowiskami esbeckiego betonu, środowiskami żydowskimi i agresywnymi środowiskami homoseksualnymi. Policja dziś może być opluwana, obrzucana kamieniami, lżona a liderka Strajku Kobiet, Marta Lempart, swobodnie nawołuje do obalenia rządu, niszczenia mienia, nawołuje do linczu na dziennikarzach z mediów im nieprzychylnych, nawołuje do ataków na lekarzy i urzędników. „Każdego z was znajdziemy, z każdym z was będziemy się sądzić tak długo, że nie będziecie mieć żadnych innych wspomnień ze swojej kariery zawodowej”. Kasta sędziów nikogo z protestujących nie skarze, bo paradoksalnie niosłoby to ryzyko spadku popularności rządu a dziś nawet opozycja bez pomysłu na Polskę tego nie chce! Dla odmiany zaś pozwolenie Lempart na te żenujące występy ustawia w dobrym świetle rząd i w fatalnym świetle opozycję, która za Lempart stoi murem.

Polaryzacja agresji za i przeciw jest na rękę wszystkim, bo najlepiej się rządzi, gdy jest chaos – dziś w dobie upadającej gospodarczo Polski, wykańczanej przez globalistów i ich nakazy z góry – femi-nazistki spadły jak z nieba! Aresztowanie Pani Lempart w tym momencie jest bez sensu. Osobiście myślę, że policja i prokuratura już dawno by się do niej dobrały (szczególnie ta pierwsza instytucja ma działaczki już serdecznie dość) i to ludzie z rządu błagają ich, aby tego jeszcze nie robili. Ostatecznie Lempart skończy z powodu swoich porażek skompromitowana i odrzucona przez własnych „sprzymierzeńców” – jak znoszony kapeć. Wtedy prokuratura wyciągnie swoje papiery i dokończy sprawy. A opozycja nawet się już o nią nie upomni.

22. października 2020 r. Trybunał Konstytucyjny, orzekając w pełnym składzie w sprawie pod sygn. K 1/20, stwierdził niezgodność przesłanki embriopatologicznej przerwania ciąży z Konstytucją RP. Trybunał uznał, iż legalizacja zabiegu przerwania ciąży, w przypadku gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, nie znajduje konstytucyjnego uzasadnienia. Trybunał Konstytucyjny stanął po stronie życia a od tej pory legalne przerwanie ciąży możliwe jest tylko w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia matki albo gdy ciąża jest wynikiem gwałtu. Około 90 proc. wszystkich legalnych aborcji w Polsce dokonywano właśnie na podstawie przesłanki embriopatologicznej. Według oficjalnych danych Ministerstwa Zdrowia w 2019 roku legalnie przeprowadzono 1100 zabiegów przerwania ciąży. Organizacje pro-life podają, że liczba nielegalnych aborcji w Polsce oscyluje wokół 7-13 tys. rocznie. Środowiska aborcyjne, skupione wokół Strajku Kobiet twierdzą, iż w ciągu miesiąca pomogły ponad tysiącu kobiet usunąć ciążę. Mówimy tu nie o zagrożeniu życia matki a o nazistowskiej eugenice na zdrowym płodzie.

Trudno powiedzieć jaka jest skala tego zjawiska, ale posłużyć się możemy statystyką ery głębokiego PRL. Według oceny Ministerstwa Zdrowia, „liczba zabiegów, dokonywanych z naruszeniem dotychczas obowiązujących przepisów sięga ok. 300 tys. rocznie, lub jest nawet wyższa” (Trybuna Ludu nr 116 z 26. kwietnia 1956 r., s. 4). Tymczasem po legalizacji w 1956 r. liczba legalnych aborcji wynosiła: w 1957 r. – 36 368, w 1958 r. – 44 233 (Biuletyn Statystyczny za rok 1960, nr 2, Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich, Warszawa 1962, s. 38), czyli prawie dziesięciokrotnie mniej. Kobiety, skupione wokół wulgarnych postulatów Strajku Kobiet nie chcą zdrowia, chcą dostać prawo do legalnego i swobodnego zabijania swoich dzieci a potem być może – niepotrzebnych starców… (Cdn.)

Roman Boryczko,

31. stycznia 2021

(Visited 71 times, 2 visits today)

5 myśli na temat “Zagubiony w polskim burdelu (2)

  • 12/02/21 o 10:58
    Permalink

    Nie płacz panie B., wszak sami żeście ten burdel zrobili. Ograniczanie swobód obywatelskich zawsze kończy się źle. Teraz też tak będzie.

    Odpowiedz
  • 14/02/21 o 20:33
    Permalink

    O przepraszam ,ale chyba Pan pomylił adresy-to ,że tekst ma takie zabarwienie (nie po drodze ze Strajkiem Kobiet) nie znaczy ,że redakcja i piszący są członkami i sympatykami Prawa i Sprawiedliwości!

    Odpowiedz
  • 16/02/21 o 14:07
    Permalink

    Mam nadzieję, że nie macie związku z PiS. A moja uwaga ma charakter ogólny. Zamordyzm zawsze kończy się żałośnie dla ogółu społeczeństwa.

    Odpowiedz
  • 16/02/21 o 20:53
    Permalink

    Szanowny Czytelniku. W redakcji SM jest wolność (i tak szerokie spectrum poglądów, że mnie nawet czasem to razi):) Co do dzisiejszej opozycji i kobiet, które czegoś chcą… Ja jestem przyzwyczajony do tego, że każdy protest wychodzi z postulatami, wychodzi z jakością, która chwyta i ciągnie za sobą tłumy – a potem reformuje! Hasło “wypier…”. może bardziej nadaje się na punkową rewolucję roku 1977, choć pojemne, jest tylko wulgarnym tsunami, za którym wieje pustka… Mnie nie po drodze…

    Odpowiedz
    • 17/02/21 o 17:10
      Permalink

      Mnie z kolei to nie po drodze, przeciwko czemu jest ten (i inne) protesty w naszym kraju. Też mógłbym zaprotestować przeciwko “polskiemu burdelowi” po prostu dlatego, że określenie to jest – delikatnie mówiąc – nieadekwatne. W burdelach jest jakaś organizacja i hierarchia: jest burdelmama, są dziewczynki, kasjerzy i wykidajło… Cała rzecz pracuje i wychodzi na swoje – czego nie można powiedzieć i IV RP, która robi się powoli totalną dziadownią cywilizowanego świata. I pośmiewiskiem. Dawniej Polska była pawiem narodów i papugą. Dziś… daruję sobie porównania, bo szkoda słów.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*