Na zgliszczach pomników (2)

Jest dzień 28. lutego 1944 r. – Huta Pieniacka. Wieś liczyła wówczas 172 gospodarstwa i około 1000 mieszkańców, znajdowała się tam również spora liczba uciekinierów (m.in. z Wołynia), którzy opuszczali miejsca zamieszkania, obawiając się kolejnej fali morderstw, dokonywanych przez nacjonalistów ukraińskich i wspomagających ich miejscowych ukraińskich chłopów. Tereny Małopolski Wschodniej należały do Generalnego Gubernatorstwa z Komisariatem III Rzeszy na Ukrainie. W pierwszych dniach lutego 1944 Armia Czerwona, spychająca wojska niemieckie na zachód dotarła do Zbrucza – granicy II Rzeczypospolitej. Był to czynnik, który w głównej mierze zadecydował o rozpoczęciu masowej eksterminacji Polaków.  Ukraińcy widząc słabość okupanta niemieckiego i nadciągający pochód Sowietów, zgodnie z ideologią Stepana Bandery rozpoczęli oczyszczanie swoich ziem z wszelkich elementów nieukraińskich (Polaków, Żydów, Czechow, Ormian). I tu pojawia się zasadnicza różnica między zachowaniem Polaków i Ukraińców pod tą samą okupacją. Ścisła współpraca OUN i UPA Bandery z władzami III Rzeszy polegała na bezpośrednim dostarczeniu przez ich członków informacji wywiadowczych o sile Armii Czerwonej, oddziałach AK i sowieckich partyzantach. A także na przekazywaniu strukturom Wehrmachtu, Gestapo, niemieckiej policji, SD schwytanych żołnierzy sowieckich, ocalałych Żydów i spadochroniarzy z Moskwy oraz żołnierzy AK. Sami Ukraińcy ochoczo wstępowali w struktury formacji III Rzeszy (Legion Ukraiński, bataliony Rollad i Nachtigall, szereg jednostek o statusie pomocniczym, policyjnym lub wartowniczym – choćby strażnicy Majdanka).

Zbrodnia w Hucie Pieniackiej – dokonana 28. lutego 1944 r. przez ukraińskich żołnierzy  14. Dywizji SS „Galizien”, pod dowództwem niemieckiego kapitana wraz z okolicznym oddziałem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) (najprawdopodobniej sotnia Dmytra Karpenki, ps. „Jastrub”), 4. Pułku Policyjnego SS i oddziałem paramilitarnym, składającym się z nacjonalistów ukraińskich – była akcją pacyfikacyjną polskiej ludności cywilnej za wspieranie dużych oddziałów partyzantki sowieckiej, w wyniku której śmierć poniosło około 850 polskich mieszkańców wsi, bestialsko zamordowanych. Uciekający mieszkańcy byli rozstrzeliwani. Pozostałych wyprowadzali z domów i grupami prowadzili do kościoła. Zachowywali się przy tym bestialsko, np.: siedemdziesięcioletnią Rozalię Sołtys ugodzili bagnetem, rozpruwając jej brzuch, innej kobiecie zabili noworodka, rzucając nim o mur, zastrzelili też rodzącą kobietę. W stodole rodziny Relichów zaryglowano ok. 40 osób, budynek odrutowano i oblano benzyną. Zamkniętych spalono żywcem. Przypomnijmy, że Ukraińcy do dzisiaj nie poczuwają się do odpowiedzialności za wołyński Genocide. Mimo że 28.02.2009 r. przez Lecha Kaczyńskiego i Wiktora Juszczenkę odsłonięto w Hucie Pieniackiej pomnik, upamiętniający pomordowanych mieszkańców wsi, nacjonalistyczna partia Swoboda obok pomnika zainstalowała „tablicę informacyjną” o skandalicznej treści, negującej odpowiedzialność ukraińską za zbrodnię. Od 2014 roku – czyli wspieranego przez polskich polityków i polskie media tzw. Majdanu – uroczystości w ogóle się nie odbywały, ponieważ nie było na nie zgody banderowskich władz obwodu lwowskiego.

W ostatnich dniach sierpnia 2011 roku pojawiły się zniszczenia na pomniku w Jedwabnem. Na murze okalającym pomnik nieznani sprawcy (najprawdopodobniej białostoccy neofaszyści) napisano wówczas zieloną farbą „Nie przepraszam za Jedwabne”, „Byli łatwopalni”. Wymalowano tam też swastyki. Farbą oblano napisy na pomniku oraz jego główny element – czarną macewę ze spalonego drewna. To śledztwo, podobnie jak i inne dotyczące zdarzeń o charakterze nacjonalistycznym i antysemickim w regionie, objął monitoringiem prokurator generalny Andrzej Seremet. Najwyższe czynniki władzy potraktowały tę sprawę bardzo poważnie, mimo późniejszego umorzenia sprawy wobec nie wykrycia sprawców. Co najważniejsze – nie schowano głowy w piasek a nazwano problem po imieniu. Problemem tym było i jest przyzwolenie na działanie bojówek faszystowskich, nacjonalistycznych i narodowych, idących w sprzeczności z wartościami, które wyznają współcześni Polacy.

8. stycznia 2017 r. nieznani sprawcy (nacjonaliści ukraińscy?) wysadzili w powietrze pomnik ku czci pomordowanych w Hucie Pieniackiej. W polskich mediach cisza. Nie ma jakiejkolwiek reakcji ze strony MSZ, ambasadora Jana Piekły i konsulatu polskiego we Lwowie. Również strona ukraińska nie poinformowała o tym groźnym incydencie. Na światło dzienne wyciągnęli to draństwo dopiero Rosjanie. Polska PiS-owska narracja mówi tradycyjnie o prowokacji „zielonych ludzików”, zapominając o tym, że faszyzm ukraiński rośnie w siłę a wracający z frontu weterani jednostek AZOW, pozostający bez pracy, są idealnym materiałem do obróbki ideologicznej, wymierzonej w Polaków. Dzisiejsi ukraińscy neonaziści mają własną broń i amunicję w nielimitowanych ilościach (na Ukrainie poza kontrolą państwa jest parę milionów sztuk broni). Co ciekawe w Polsce nasza służba bezpieczeństwa ABW zamiast monitorować coraz większą rzeszę legalnych i nielegalnych pracowników ze wschodu, zabrała się za uczestników polskiego wyjazdu sprzed dwóch lat (partia Zmiana), którzy (mimo poważnych utrudnień ze strony ukraińskiej) składali kwiaty pod tym zdewastowanym obecnie monumentem. Śledczy dociekają, czemu właściwie Polacy chcieli uczcić swoich rodaków, pomordowanych przez ukraińskich nacjonalistów – na ściganie współczesnych następców i naśladowców morderców z Huty nie starcza im więc czasu. Trudno o lepsze podsumowanie obecnych relacji III RP.

W świat idzie czytelny sygnał.

Polak głupi – przeprosi za wszystko, nawet za to, czego nie dokonał ,ub dokonał pod lufą karabinu faszystowskiego żołdaka (dzisiejsi Niemcy nie odpowiadają za tamte zbrodnie – wszak ci mityczni, złowieszczy naziści już wyginęli, więc swobodnie ich zbrodnie można przypisać Polsce – pamiętacie określenie „polskie obozy zagłady”?).

Ukraińcy są dziś ostatnią redutą przed podobno możliwą w każdej chwili rosyjską inwazją na Europę (takowa się szykuje?). Ukraińcy dostają od polskich władz pożyczki w wysokości 68 mln euro. Pieniądze te zostaną przeznaczone na remonty dróg przy granicy z Polską. Smaczku tej pożyczce dodaje fakt, że szefem ukraińskiego urzędu ds. dróg został niedawno… były minister infrastruktury w rządzie Donalda Tuska, Sławomir Nowak. Ukraińskie media, a w ślad za nimi media polskie, informują o otworzeniu linii, kredytowej przez władze Rzeczypospolitej dla Ukrainy, co jest jednym z efektów wizyty prezydenta Dudy w Kijowie. Łącznie Polska udzieli Ukrainie pożyczki w wysokości 4 miliardów złotych!!! Pożyczki w domyśle bezzwrotne!

Takie gesty płyną z polskiej strony. Ukraińcy nie są już tacy wylewni. Skrajność przyprawia o gęsią skórkę – czy bezpodstawnie? „Znany kijowski adwokat, działacz społeczny i ekspert rządowy Ołeksij Kurinnyj, związany z nacjonalistyczną Partią Swoboda zapowiedział, że rozpocznie pracę nad ustawą zawierającą roszczenia terytorialne wobec Polski. Jeśli dokument ten zyska poparcie w Radzie Najwyższej, to władze w Kijowie będą zobligowane wystąpić do Polski o „zwrot” terytorium dawnego „ukraińskiego” Księstwa Halicko-Wołyńskiego z XIII w. w postaci tzw. Zakerzonia, czyli: Ziemi Chełmskiej, Przemyśla, Jasła, Rzeszowa, Białej Podlaskiej, a być może nawet Lublina, jako „ukraińskich ziem etnicznych”. Ukraińska telewizja poinformowała, że delegacja jednego z ukraińskich towarzystw, zwącego się Nadsanie, odwiedziła „etniczną ukraińską ziemię” [Sic!].  Według komentatorki ta „ziemia odeszła do Polski”. Jeśli chodzi o Ukraińców, to jest ich w Polsce około 2 milionów. Przyjeżdżać będzie więcej, toteż polityka pozwalania i niepozwalania ich nacjonalistom na pewne sprawy wydaje się kluczowa. Byłoby nieźle znać doświadczenia II RP w tej mierze, bo to do Polski międzywojennej odwołują się politycy rządzącego PiS-u. I bardzo dobrze, tylko czy otwierają wystarczająco szeroko oczy, by dostrzec wszystkie jej doświadczenia, jak choćby terroryzmu nacjonalistów ukraińskich? Jeśli ktokolwiek myślałby o przywróceniu polskiej kultury na Wschodzie, niech lepiej spojrzy na ekspansję wojującej tożsamości ukraińskiej w Polsce. W naszym kraju widać już powoli w zasadzie swego rodzaju „kolonizację”, która odbywa się przy okazji szukania (co zrozumiałe) pracy przez chcących lepszego życia Ukraińców. Wszystko byłoby w jak największym porządku, bo i Polacy szukają pracy na Wyspach. Lecz na Wyspach Polacy nie zostają masowo policjantami (UKRAIŃCY, zamieszkali w Polsce, są NAJLICZNIEJSZĄ grupą z pośród studentów Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie, jedynej uczelni w kraju, która kształci kadry oficerskie policji ale także Szkół Policji w Słupsku i Katowicach). W okolicach Słupska na Pomorzu też jest bardzo liczna mniejszość ukraińska, która chętnie wstępuje do lokalnej szkoły policji, bo młodzi szczególnie upodobali sobie zawód policjanta w Polsce. Być może do podejmowania takich decyzji nakłania ich bardzo aktywny i agresywnie działający Związek Ukraińców w Polsce. Faktycznie po czystce, zrobionej w resorcie policji w 2012 roku przez PO Tuska w obecnej „polskiej” policji rządzą Ukraińcy. Prawdopodobnie to dlatego ci niby „polscy policjanci”, a faktycznie Ukraińcy, ubrani w kominiarki, tak ochoczo pałowali, kopali a nawet strzelali do Polaków na Marszach Niepodległości w Warszawie i innych miastach III RP. Te policyjne prowokacje skończyły się, gdy do władzy doszła opcja amerykańska (PiS). Nie może być dla nikogo zaskoczeniem, że właśnie w regionie województwa warmińsko-mazurskiego, Podlasia i Ziemi Rzeszowskiej, gdzie reprezentacja Ukraińców w lokalnych władzach jest bardzo duża, tam szczególnie są prześladowani członkowie stowarzyszeń katolickich, kultywujących tradycyjne wartości, ale też i ludzie, głosujący na konserwatywny PiS. Przyjrzyjmy się Warmii. Tej jej części – bliższej granicy (Górowo, Bartoszyce, Ostre Bardo, Kętrzyn, Korsze, Rokle, Sępopol, Szczurkowo, Węgorzewo, Gołdap itd.) Są tam Ukraińcy w policji, strażach pożarnych, są również burmistrzami, zastępcami burmistrzów, dyrektorami szkół polskich, są lekarzami w służbie zdrowia. Zajmują tam prawie wszystkie decyzyjne stanowiska. „Dzięki” Platformie Obywatelskiej w Polsce studiuje 10 a niektórzy mówią nawet 15 tysięcy Ukraińców z Kartą Polaka i bez niej (studia za darmo na koszt polskiego podatnika). Takie sytuacje miały i mają miejsce w miastach z uczelniami wyższymi, gdzie to klucze do bram miasta dzierżą akurat Ukraińcy z pochodzenia. W Lublinie np. studiuje ok. 3 tys. zagranicznych studentów, ponad połowa to Ukraińcy. Przy lokalnym Urzędzie Miasta powołano też (acz wciąż jest to urząd PO i Ruchu Palikota) stanowiska do opieki nad studentami zza pięknej rzeki Bug.

 

Taki zabieg, który śmiało stosuje rząd Prawa i Sprawiedliwości, ludność tubylczą (czyli Polaków) traktuje jak zło koniecznie, bowiem trzeba im wypłacać głodowe emerytury – acz w wyniku zapaści demograficznej potrzebni jesteśmy do wykonywania prostych prac za urągające godności stawki. Przy kilku bilionach zadłużenia można śmiało zaryzykować tezę, że Polski już nie ma!

Akt prawny [ustawa 1066], który powstał z konieczności, pozwala w przyszłości europejskiemu „gestapo” – jak również okupantowi amerykańskiemu – pacyfikować Polaków w ich własnym kraju. Rząd PiS, miast pokazywać inną twarz starego reżimu, bawiącego na rautach „u Sowy”, niczego nie zmienia w ustawach inwigilacyjnych – wręcz są mu one nawet na rękę.  Prawo i Sprawiedliwość kieruje się dyrektywami z USA – a te wszak jasne i niezmienne:

„Nie wybaczymy Rosji Katynia, ale wybaczamy Ukraińcom Wołyń!”. 

„Wybaczamy Niemcom, ale nie wybaczamy Rosjanom!”.

W wyniku ofensywnej polityki USA najbardziej proamerykańskie i antyrosyjskie państwa: Polska, Ukraina i Litwa mają być skutecznym straszakiem – w razie czego użytym przeciwko Rosji. Jak widać również w „naszym” obozie są różne interesy, a po tegorocznych zdarzeniach z Huty Pieniackiej możemy jasno sobie powiedzieć: „Jaki przyjaciel, takie gesty przyjaźni!”.

Roman Boryczko,

styczeń 2017

 

 

(Visited 1 times, 1 visits today)

4 myśli na temat “Na zgliszczach pomników (2)

  • 17/01/17 o 23:06
    Permalink

    To, co wydarzyło się obecnie w Hucie Pieniackiej, to z punktu widzenia zaangażowania środków „dywersyjnych” ( podobnie jak każdy zamach)zaledwie kosmetyka, ALE konsekwencje informacyjne takiego zdarzenia to już prawdziwa bomba o potężnym zasięgu społeczno-politycznym. Polityka informacyjna PiSu ( bezkrytyczni i tendencyjni publicyści w stylu juniora Wildsteina) a także dyplomatyczna w stosunku do Ukrainy to jedno a nastroje społeczne to drugie. Jak uczy historia, nie można zaklinać rzeczywistości w nieskończoność, wbrew faktom. Dobitnie pokazał to przypadek Adama Michnika dzierżącego, niemal niepodzielnie, przez dwie dekady wszelkie możliwe narzędzia indoktrynacji i zniewolenia umysłowego. Pomimo tego, Polacy nie kupili pakietu większościowego w Holokauście, nie kupili multikulti, szczepionek, GMO, Okrągłego Stołu a także masy innych nowinek ze stolicy Oświeconej Europy. Podobnie obecnie, Polacy nie kupują przyjaźni Polsko- Ukraińskiej na zasadach: prawda o Kresach leży gdzieś po środku. Pewne jest, że trzeba jej szukać, ale jest tam gdzie jest… nie koniecznie po środku.
    I tu rodzi się pytanie: Czy aby na pewno pomnik zniszczyli Ukraińscy nacjonaliści? Może…
    Bo skoro tak jest, a raczej jest, że „Prawo i Sprawiedliwość kieruje się dyrektywami z USA – a te wszak jasne i niezmienne: „Nie wybaczymy Rosji Katynia, ale wybaczamy Ukraińcom Wołyń!”.”
    To niemal logiczne wydaje się sabotowanie polityki PiSu( a co za tym idzie USA) na płaszczyźnie nastrojów społecznych, a te paradoksalnie są w Polsce o wiele bardziej ciepłe w stosunku do Rosjan niż Ukraińców. Co oczywiście nie zmienia faktu, że nie ma żadnych przyjaźni i wiecznych sojuszy w Wielkiej Polityce…są tylko interesy.

    Odpowiedz
  • 18/01/17 o 17:22
    Permalink

    Obecna sytuacja Polski ,którą niewielu dostrzega (bo albo sąna wykańczających wakatach w strefach ekonomicznych ,albo właśnie się tam udają) jest bardzo groźna.

    W Polsce pojawił się zaproszony amerykański kontygent wojskowy będący napewno straszakiem ,ale nie dla Rosjan! Dla nas tubylców ,których trzeba stabilizować ,uspokajać ,czasem palcem pogrozić…
    Dla nas tubylców pod jażmem partyjniackim jak widać wsio radno.Dziś Macierewicz a sięgając w mroki historii Konrad Mazowiecki w 1226r sprowadził Krzyżaków. Mieli oni chronic należące do władcy Mazowsze i Kujawy przed najazdami pogańskich Prusów. Krzyżacy w ciągu kilkudzięsięciu lat prowadzili własną politykę ekspansji na ziemie pogańskie i dzięki temu powstało Państwo zakonu krzyżackiego. Amerykanie nie muszą (jak kiedyś Krzyżacy) pomagać w powstaniu państwa Ukraina-takie już istnieje! Mogą za to być detonatorem nastrojów nacjonalistycznych na Ukrainie ,protektorem zmian geopolitycznych i wszelkim złem jaki można sobie sprowadzić we własne progi. Czy do obrony własnej zagrody zaprasza się kogoś kto Twój kraj widzi pierwszy raz ,ma inny kolor skóry ,wyznaje inne wartości a jedynym atutem jest to że posiada umundurowanie i karabin?Taki ktoś kto do tego nie zna waszego języka będzie was bronił ,czy może jest tylko po to by was poświęcić w imię własnych interesów?

    Odpowiedz
  • 19/01/17 o 18:36
    Permalink

    Jest taka sprawa, która wyznam zastanawia mnie. Przecież Ukraińcy, którzy znaleźli się w granicach II RP – dzięki temu – uniknęli dwudziestu lat sowieckiego terroru. Hołodomoru. Toż przecież powinni dziękować, że tak się stało, a już z pewnością powinni nawet mając chęć zająć te ziemie – uszanować Polaków, dzięki którym uniknęli takich potworności. Intencjonalnie czy nie – dzięki temu, że znaleźli się w granicach II RP – uniknęli koszmaru. Wielu dzięki temu w ogóle żyło. Co to się stało, co nie zadziałało, że tak zaślepieni zrobili taki bezmiar zła – ludziom, którym rzecz można – zawdzięczali takie dobro? Czemu to tak? I przecież w następstwie popadli w kolejne lata sowieckiej niewoli, a teraz – domowej i zzewnętrznej wojny? Czemu nie przychodzi refleksja, czemu nie weryfikują swojego myślenia? Bo przecież z pewnością dzisiaj nie mogą uważać Polaków za swoich wrogów – a powinni przecież wreszcie otworzyć oczy, że w tej okolicy można przeżyć tylko wtedy (myśląc politycznie), gdy trzyma się ze sobą. Bardzo smutne, ale i bardzo skłaniające ku refleksji – czemu my, Polacy ciągle na krawędzi piekła?! Jakże bardzo brakuje nam poważnej publicznej rozmowy. Gdy patrzę na to, co dzieje się w mediach – nie mówię o tych prywatnych, ale przecież o państwowych, to oczy przecieram, pot osuszam z czoła – ciężko mi to strzymać. Ukłony,

    Odpowiedz
  • 20/01/17 o 10:15
    Permalink

    Minęło kilka dni i znów Ukraińcy przesyłają w kierunku Polaków “przyjacielskie gesty”.
    Prezydent Przemyśla wyjaśnia, że 17 stycznia 2017 r miał zamiar wziąć udział w tradycyjnym spotkaniu opłatkowo-noworocznym w Konsulacie RP we Lwowie. “W trakcie odprawy na przejściu granicznym Medyka-Szeginie zostałem poinformowany o wydaniu zakazu wjazdu na teren Ukrainy wydanym przez ukraińskie służby graniczne.Według nieoficjalnych informacji, uzyskanych przez Polską Agencję Prasową w Kijowie, Choma został uznany przez SBU za persona non grata na Ukrainie w związku incydentem w Przemyślu. W czerwcu doszło tam do zakłócenia ukraińskiej procesji religijnej.
    Przemyśl jest już na celowniku banderowskich band!
    Do brania pieniędzy potulni jak baranki a jak trzeba wychodzi brudny prymitywny faszyzm!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*